– Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – rzekła Alicja.
– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odpowiedział Kot.
– Właściwie wszystko mi jedno... – odparła.
– W takim razie obojętne, którędy pójdziesz – stwierdził Kot.
Lewis Carroll, "Alicja w Krainie Czarów""Rozsądny człowiek przystosowuje się do świata; nierozsądny uparcie stara się dostosować świat do siebie. Zatem cały postęp opiera się na ludziach nierozsądnych."
George Bernard Shaw
Dwa skrajnie różne cytaty, a jednak oba dotykają samego sedna tego, jak żyjemy, jak podejmujemy decyzje i... jak reaguje na to nasze ciało.
Często wydaje nam się, że bycie "rozsądnym" – czyli spełnianie cudzych oczekiwań, unikanie konfliktów i dopasowywanie się do otoczenia – to najbezpieczniejsza strategia na życie. Uczymy się tego od dziecka: bądź grzeczny, nie wychylaj się, dopasuj się.
Z drugiej strony mamy syndrom Alicji. Kiedy nie wiesz, dokąd chcesz iść, każda droga wydaje się dobra, ale też każda decyzja jest przypadkowa. To prosta, ale życiowa metafora – jeśli nie masz wyznaczonego celu, kierunek, który obierzesz, w zasadzie nie ma znaczenia. Oddajesz ster zewnętrznym okolicznościom, co często kończy się poczuciem stania w miejscu.
Pułapka "Rozsądku" i Utrata Kompasu
Z perspektywy Biologii Totalnej i psychosomatyki, ciało zawsze podąża za umysłem. Jeśli nie masz wyznaczonego własnego, autentycznego kierunku, Twoje ciało może zacząć odczuwać to jako stagnację, brak celu lub wewnętrzny konflikt. Często wiąże się to ze spadkiem energii, uczuciem ciężkości, a czasem dolegliwościami związanymi z układem ruchu i kolanami – bo przecież narząd ruchu służy do tego, by iść przed siebie, a kolana mówią o uległości i podporządkowaniu bez własnej woli.
Dopasowywanie się do świata, często wbrew sobie, to ogromny wydatek energetyczny. Kiedy "rozsądnie" trwasz w pracy, która Cię wypala, albo w relacji, w której nie ma przestrzeni na Twoje potrzeby, Twoje ciało musi znosić ciągłe napięcie.
Odwaga bycia "Nierozsądnym"
George Bernard Shaw miał rację – postęp (również ten osobisty, wewnętrzny) opiera się na ludziach, którzy mają odwagę być "nierozsądnymi". Nierozsądnymi w tym sensie, że przestają zadowalać wszystkich dookoła, a zaczynają obierać własny kurs, budując wokół tego prawdziwą miłość własną.
Stworzenie świata dostosowanego do siebie to nie arogancja, to głęboki akt miłości własnej. To wyznaczenie jasnych granic: "To mi służy, a to nie".
Twój proces powrotu do równowagi często zaczyna się dokładnie w tym momencie – gdy decydujesz, że już dłużej nie będziesz spychać swoich potrzeb na dalszy plan. Kiedy określisz swój kierunek, tak jak Alicja powinna była to zrobić, Twoje wybory przestają być przypadkowe, a organizm może wreszcie odetchnąć.
Artykuł ma charakter informacyjny i przedstawia perspektywę Biologii Totalnej. Nie zastępuje diagnozy ani leczenia medycznego. Zawsze konsultuj objawy z lekarzem.