Zewsząd słyszymy, że sukces to stan posiadania. Dom, samochód, odpowiednia relacja, czy prestiżowy tytuł. Świat przekonuje nas, że jak będziesz mieć, to w końcu zaczniesz być kimś szczęśliwym i wartościowym. Tymczasem prawda, o której tak często zapominamy w procesach pracy z emocjami, jest zupełnie inna: sukces w życiu to BYĆ, a nie MIEĆ.
Mieć i robić to rzeczy całkowicie wtórne, które w naturalny sposób podążają za tym, kim się stajesz.
Pułapka "czucia dreszczyku"
W dzisiejszym zinformatyzowanym, nastawionym na szybką gratyfikację świecie, emocje stały się najdoskonalszą wymówką. Zauważ, ile razy zdarzyło Ci się zrezygnować z długoterminowego postanowienia, ponieważ "tego nie czujesz", "nie masz odpowiedniej wibracji" albo "nie czujesz do tego flow"?
To jedna z największych pułapek współczesnego samorozwoju. Czekamy na odpowiedni stan emocjonalny, natchnienie czy zapał, aby podjąć kluczowe działanie. Zrzucamy odpowiedzialność za nasze kroki – na to, jaki wiatr zawieje w naszym wnętrzu. A to, co w nas wieje, to bardzo często głęboko zapisane biologiczne mechanizmy oporu, lęku i starych, nieaktualnych już strategii przetrwania (co bardzo mocno widać przez pryzmat dorobku m.in. Biologii Totalnej).
Kiedy rozwój osobisty to tylko ucieczka
Prawdziwym paradoksem naszych czasów jest moment, w którym popularny "rozwój osobisty" staje się w rzeczywistości jedynie płaceniem za eleganckie wymówki.
Czytamy kolejne książki, robimy nowe kursy, uczestniczymy w warsztatach pod pretekstem "konieczności przepracowania swoich emocji", podczas gdy to, czego naprawdę potrzebujemy, to usiąść by po prostu zrobić to, co jest do zrobienia.
Nie zrozum Mnie źle – rozpoznawanie, integrowanie i rozumienie własnych uczuć to fundament głębokiego procesu uwalniania się od dawnych konfliktów. Jednak czucie smutku, frustracji czy lęku nie powinno zwalniać nas z odpowiedzialności za nasze dorosłe życie.
Robienie tego, co trzeba
Oto surowa, ale transformująca lekcja: robienie tego, co trzeba, jest ważniejsze niż emocje, które temu towarzyszą.
Sukces, stabilność życiowa, głębokie poczucie satysfakcji i osadzenia w sobie (to całe Twoje "BYCIE") buduje się właśnie na tych fundamentach: decydujesz, kim chcesz być, a następnie postępujesz z rygorem i dyscypliną odpowiadającą tej osobie – całkowicie odsuwając na bok fakt, czy tego dnia jesteś w świetnym, czy fatalnym nastroju.
Emocje są informacją. Mogą być kompasem. Ale nigdy nie powinny być kierowcą ani dyktatorem ostatecznych decyzji. Możesz czuć w sobie lęk i... nadal robić krok do przodu. Możesz czuć przytłoczenie i... wciąż wynieść śmieci, zapłacić rachunki, odbyć ważną rozmowę, do której się zobowiązałeś.
Staniesz się skałą
Dopiero w momencie, w którym uświadamiasz sobie, że "być" nie jest stanem euforycznym, a stanem stabilnej dorosłości – uwalniasz się od tyranii poszukiwania motywacji. Motywacja to tylko przypływ adrenaliny. Dyscyplina to wierność wobec samego siebie.
Rozwijaj się emocjonalnie, poszerzaj świadomość – chociażby korzystając z wiedzy Recall Healing, by odblokować i zrozumieć podświadome ograniczające Cię programy – ale potem podnieś głowę i wykonaj ten najzwyklejszy, nudny krok codziennej konsekwencji, do którego zmusiłeś się pomimo wymówek podrzucanych przez Twoje ego. To stąd pochodzą największe zmiany.
Artykuł ma charakter informacyjny i przedstawia perspektywę Biologii Totalnej. Nie zastępuje diagnozy ani leczenia medycznego. Zawsze konsultuj objawy z lekarzem.